Czy klaps szkodzi?

„Celowe użycie siły fizycznej lub władzy, sformułowane jako groźba lub rzeczywiście użyte, skierowane przeciwko samemu sobie, innej osobie, grupie lub społeczności, które albo prowadzi do, albo z którym wiąże się wysokie prawdopodobieństwo spowodowania obrażeń cielesnych, śmierci, szkód psychologicznych, wad rozwoju lub braku elementów niezbędnych do normalnego życia i zdrowia" – taka jest definicja przemocy według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Czy w jej rozumieniu klaps jest zły? Przecież nie spowoduje śmierci, wady rozwoju u dziecka. To „tylko” upomnienie, sprowadzenie dziecka do pionu. Otóż będę próbowała pokazać Wam, jak wiele szkód emocjonalnych wyrządza klaps.

Kara cielesna jest ewidentnym naruszeniem nietykalności dziecka. Prawo do życia bez przemocy sankcjonuje Konwencja Praw Dziecka ustanowiona przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych. Ludzie stosujący przemoc wobec dzieci łamią zasady tej konwencji.

Abstrahując od przepisów prawa, aby zobrazować sobie sytuację dziecka ulegającego przemocy wyobraźmy sobie, iż znajdujemy się w następującej sytuacji: jesteśmy w pracy, która zapewnia byt całej rodzinie. Szef lub szefowa spostrzegają nasz błąd. Ot, zwyczajnie pomyliliśmy się. Czy szefostwo ma prawo uderzyć was, szarpnąć, odepchnąć, znieważyć słowem? Każda forma agresji, która pojawia się w odpowiedzi na ludzki błąd, nie przyniesie długofalowego skutku. Praca w strachu nie zbliża do rozumienia i brania odpowiedzialności za własne błędy, cała energia skupia się na poczuciu krzywdy i wściekłości na oprawcę. Jak widać, nikt nie zyskuje.

Po co klaps?

Zastanówcie się, dlaczego stosujecie kary cielesne? Być może wynikają z waszych doświadczeń z dzieciństwa. Jeżeli tak jest, to łatwo wpaść w pułapkę poczucia winy. Wymierzając karę cielesną, doskonale pamiętacie własne dziecięce przeżycie emocjonalne, ból, złość, poczucie krzywdy. W jednym czasie jesteście surowym i współczującym rodzicem. Widząc ból dziecka, możecie mieć ochotę zrekompensować cierpienie i zadość uczynić. Popadacie w pętlę, która nie prowadzi do niczego dobrego.

Często klaps daje szybki efekt, dziecko momentalnie zostaje sprowadzone do pionu i uzyskujecie natychmiastową poprawę zachowania. Rozmowa nie ma działania ekspresowego, wiąże się z tym, że dziecko może powiedzieć, co myśli, może wejść w polemikę i nie wykonać tego, czego oczekujecie. Brak natychmiastowego efektu może dawać złudzenie, że jest to skuteczna forma wychowania. Nic bardziej mylnego. Dziecko uczy się, że rozmowa nie jest sposobem na radzenie sobie z napięciem czy problemami. Dziecko doświadczające przemocy w domu będzie stosować przemoc w świecie zewnętrznym lub zostanie ofiarą przemocy rówieśniczej. Rodzic, który stosuje kary cielesne, daje przyzwolenie na naruszanie nietykalności cielesnej innych. Również uczy malucha tego, że dorosły może stosować przemoc. Dziecko nie będzie miało poczucia, że jest to niewłaściwy proceder.

Bezradność rodzica pcha w kierunku stosowania kar cielesnych. Chyba każdy rodzic zna to uczucie, kiedy ręce opadają – mamy dosyć zachowania niesfornego malucha. Brak możliwości wytrzymania własnej bezradności popycha w kierunku odstąpienia od rozmowy, rozumienia sytuacji dziecka i podpowiada rozwiązanie w działaniu. Zastanówmy się, zanim wybierzemy takie działanie. Dziecko doświadczające kar cielesnych czuje, że nie może zaufać rodzicami. W celu uniknięcia kary zaczyna kłamać, kombinować, aby nie doświadczyć bólu i upokorzenia.

Klaps jako kontakt

Niejednokrotnie spotykam się z dziećmi, które nawykowo prowokują rodziców do rozegrania napięcia poprzez bicie. Dziecko, które cierpi z powodu braku uwagi, szybko orientuje się, że zawsze ją pozyska, łamiąc zasady. Klaps to również kontakt fizyczny, który, mimo bólu, może stać się przyjemny. W ten sposób stwarza się pętla, która na pewno nie zostanie przerwana z inicjatywy dziecka.

Co robić?

Reagując na niewłaściwe zachowanie dziecka, nie spiesz się. Szybkie rozwiązania nie przynoszą długofalowego efektu. Bicie to atak na relacje, zaufanie, poczucie własnej wartości. Bądź zawsze kilka kroków przed dzieckiem. Ono nie posiada takich kompetencji psychicznych jak ty, nie wytrzyma napięcia. Może nie potrafi jeszcze opowiedzieć słowami o swoich pretensjach i bolączkach. Drogi rodzicu, uczenie rozmowy to twoje zadanie. Obserwuj dziecko. Może potrzebuje więcej twojej uwagi, tęskni za tobą, może się na ciebie złości. Poobserwuj, w co się bawi i jak się bawi, a zgłębisz sekret życia psychicznego swoje malucha. Poproś o pomoc. Gdy już nie wytrzymujesz, to sygnał, że w rodzinie jest za dużo napięć. Zatrzymaj się, porozmawiaj z bliską osobą, poproś o wsparcie. Nie bój się udać do specjalisty. I pamiętaj – takie osoby służące wsparciem nie koncentrują się na ocenianiu ciebie, ale na pomocy.

Pedagog/psychoterapeuta psychoanalityczny

Anna Uzarczyk