Samodzielność krok po kroku, czyli jak wspierać dziecko w byciu autonomicznym

Niemowlę postrzegane jest jako w pełni zależne od rodzica, niesamodzielne, bezradne. Oczywiste jest, że do przetrwania potrzebuje ono dorosłego. Nie należy jednak zapominać, że kluczem do jego rozwoju jest współpraca pomiędzy nim a rodzicem.

Mały człowiek przechodzi trudny czas już podczas porodu. Nagle, z ciepłego i kojącego miejsca, przenosi się do zupełnie nowej rzeczywistości atakującej go ogromną ilością bodźców, z którymi musi się oswoić. Już wtedy rozpoczyna swoją długą drogę ku samodzielności. Kolejnym krokiem ku niej jest karmienie. Dziecko płaczem sygnalizuje swoją potrzebę, pragnienie, w odpowiedzi otrzymuje pierś, którą ssie – jest karmione, ale i karmi się równolegle.  Następną ważną sprawą jest sen. Rodzice mogą stworzyć dziecku odpowiednie warunki do odpoczynku, pomóc mu zasnąć, ale to niemowlak mierzy się z samotnością, gdy opiekun wychodzi z pokoju. Są to sprawy, które łatwo zbagatelizować, ale pamiętajmy, że samodzielność buduje się w dziecku już od momentu narodzin.

Jako praktyk pedagogiki Montessori, której filozofią jest wspieranie dziecka do bycia samodzielnym w życiu codziennym i nauce, wiele razy byłam zaskakiwana przez małych podopiecznych. Z niezwykłą pasją i zaangażowaniem skupiali się oni na prostych czynnościach, które w danym momencie były dla nich ważne, interesujące. Zwykłe przelewanie wody z dzbanka do dzbanka dla trzylatka jest lekcją ku samodzielnemu nalewaniu sobie napoju w przyszłości. Pozorne błahe czynności, takie jak zakładanie kapci, ubieranie kurtki czy skarpet ma ogromne znaczenie. Dzięki temu dziecko w przyszłości nie będzie wymagało od nas ciągłej atencji czy asysty. Pamiętajmy przy tym, że jeżeli dana czynność zostanie wykonana niepoprawnie, np. dziecko założy skarpetki na lewą stronę, to powinniśmy wykazać się cierpliwością. Ciągłe wyręczanie, upominanie, pokazywanie błędów, poprawianie zniechęci i zatrzyma dążenie dziecka do bycia samodzielnym. Rozumiem, że to irytujące, kiedy po całym dniu w pracy musimy czekać, bo nasz maluch postanawia uczyć się zakładania butów. Odruchowo chcielibyśmy ten proces przyspieszyć. Zanim to zrobicie, zastanówcie się czy lubicie, gdy ktoś w pracy was pogania? Wasza cierpliwość zaowocuje w przyszłości, a następnym razem na pewno pójdzie lepiej.

Kolejną istotną kwestią jest baczna obserwacja dziecka. Dzięki temu będziemy wiedzieć jak stopniować zadania wspierające samodzielność dziecka. Przykładowo, kiedy dziecko potrafi stać samodzielnie, spróbujmy zmienić mu pieluchę na stojąco. Pozwólmy na to, aby uczestniczyło w czynnościach pielęgnacyjnych, w końcu przede wszystkim to jego/jej ciało. Z wielu wewnętrznych powodów w dorosłym pojawia się nieświadome pragnienie zatrzymania dziecka w okresie niemowlęcym/wczesnodziecięcym. Gdy dziecko sygnalizuje autonomię, rodzic czuje, że czas pełnej zależności przeminął, a to, co jest bezpowrotne smuci zatem pojawia się poczucie straty.

Jak czuje się dziecko, kiedy może wykonywać czynności samodzielnie? Przede wszystkim wie, że wierzymy w nie i że ma potencjał do rozwoju. Dzieci średnio od 2 roku życia niezwykle cenią sobie porządek oraz możliwość powtarzania czynności porządkowych wykonywanych przez mamę lub tatę. Kiedy maluch wciąż słyszy: „Poczekaj, ja to zrobię, bo wylejesz”, traci chęć dążenia do samodzielności, ponieważ myśli: „Rodzic zrobi lepiej, nigdy mu nie dorównam” lub „Rodzic jest od tego, aby po mnie posprzątać”.

Drodzy rodzice, apeluję zatem do was, abyście nie wyręczali we wszystkim swoich ukochanych dzieci. Wiem, że dzisiejsze czasy są trudne, presja, brak czasu to kłopot większości z nas, jednakże już dzisiaj pracujecie wspólnie z dzieckiem na to, w jaki sposób będzie radziło sobie na dalszych etapach rozwoju. Już od trzeciego roku życia dziecko ma dość dobrze rozwiniętą motorykę dużą i małą, co oznacza, że wszelkie drobne prace w kuchni są dla niego do wykonania. Trzylatek będzie zachwycony możliwością krojenia ugotowanej marchewki czy smarowaniem masłem chleba. Dziecko w tym wieku z radością pomoże wam w wycieraniu kurzy czy podłogi, nie wspominając o podlewaniu kwiatów czy pastowaniu butów (nawet zwykłym kremem). Dlaczego? Ponieważ, jak już wspomniałam, w wieku od około 2-4 lat dziecko jest w fazie wrażliwej na porządek. Czynności porządkowe są dla niego  naturalne i przede wszystkim przyjemne. Uwaga, ta faza przemija i nie wraca!

Kiedy dziecko rwie się do sprzątania, warto stworzyć dla niego odpowiednie warunki, aby ta potrzeba mogła być zaspokojona. Przedszkolaki są zadaniowe i otwarte na wyzwania. Potrzebują, aby dorosły konsekwentnie uczył je odpowiedzialności za „swój kawałek podłogi”, który z czasem  powiększa się o wspólną domową przestrzeń. Dajmy czas i możliwość, aby nasze dzieci poczuły się odpowiedzialne za swoje ciało i przestrzeń, w której się poruszają. Pozwalanie dziecku na samodzielność przyniesie pozytywne efekty w przyszłości. Sprzątanie, dbanie o otoczenie będzie naturalną częścią jego życia, a nie przymusem lub karą. W tym momencie dodam, że nie powinniśmy karać dzieci czynnościami porządkowymi. Niech kara stanie się konsekwencją czynu, zabraniem jakiegoś przywileju, a nie zmuszaniem do czegoś, co powinno być naturalne.

Jeżeli chcecie wspierać swoją pociechę w rozwijaniu samodzielności, potraktujcie ten proces etapowo. Dziecko może wziąć odpowiedzialność najpierw za swoje zabawki, potem za swój pokój i tak dalej. Warto stopniowo i konsekwentnie rozwijać listę obowiązków dziecka, początkowo skupiając się na tym, co lubi robić. Niestety często zdarza mi się słyszeć historie o 10-latkach, które w oczach rodziców są leniwe, bo nie sprzątają po sobie. Osobiście widzę inaczej, wczuwając się w sytuację przede wszystkim dziecka. Nagle stało się na tyle duże, że wymaga się od niego dbania o otoczenie. Bez przyzwyczajania do tych obowiązków od najmłodszych lat, będzie to prawdziwym szokiem w późniejszym wieku. Ważne jest, aby dbałość o dom była wspólnym rodzinnym rytuałem. Uczy to wzajemnego zaufania i szacunku do przestrzeni wspólnej i własnej. Wspólne dbanie o otoczenie sprawi, że będziecie lepiej się znali. Poczujecie, że dziecko jest np. na tyle odpowiedzialne, że może samo wyjść na plac zabaw.  Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwestia. Dzieci uczą się poprzez obserwację dorosłych, są więc zwierciadłem rodziny. Zatem, jeżeli dziecko robi coś niewłaściwie, irytuje nas swoim bałaganiarstwem czy brakiem systematyczności, to zanim zaczniecie karać, stosować tablice motywacyjne, to zastanówcie się od kogo nauczyło się takich zachowań. Maria Montessori nauczając przyszłą kadrę pedagogiczną mówiła, że najpierw dorosły musi dokonać zmiany w sobie, a potem dopiero wymagać jej od dziecka.

Podsumowując: samodzielność może być synonimem brania odpowiedzialności za samego siebie. Bezdyskusyjnie wzmacnia poczucie własnej wartości. Wspieranie dziecka do bycia autonomicznym początkowo jest bardzo trudne i wymaga sporego zaangażowania ze strony dorosłego. Dziecko niemalże wymaga całego kontenera cierpliwości i wyrozumiałości, ale tylko dzięki temu poczuje, że dom to wspólne dobro.

Pedagog/psychoterapeuta psychoanalityczny

Anna Uzarczyk